14.9.14

New York photo diary


Nowy Jork- to wyjątkowe miasto było pierwszym punktem na mapie naszej podróży poślubnej. W trakcie planowania wycieczki nie poświęciliśmy specjalnie dużo uwagi temu miastu, bo wydawało nam się, że to po prostu taki punkt do "odhaczenia", który trzeba zwiedzić, a prawdziwa podróż zacznie się dopiero w Kalifornii... Oj jak bardzo się myliliśmy! NY wywarł na nas tak ogromne wrażenie, że już nie możemy doczekać się kolejnej wizyty!

11.9.14

What to Wear: sneakers with a girly dress


Na wstępie chciałabym napisać, że pierwszy post typu "photo diary" z mojej podróży jest już prawie gotowy i niedługo ukaże się na blogu! :) Wiem, że wiele z Was czeka na relację z mojej wycieczki, jednak to nie takie proste, by w parę chwil stworzyć fajny post, szczególnie, że ostatnie dni znowu nie było mnie w domu.
W dzisiejszym wpisie prezentuję zestaw, który składa się z moich ostatnich ubraniowych faworytów. Rzadko noszę sukienki, jednak ta urzekła mnie swoim minimalistycznym krojem i ciekawą fakturą. Kurtka również jest moim ulubieńcem (pisałam o niej już w tym wpisie) i nieskromnie przyznam, że jeszcze nie widziałam ładniejszej od niej w naszych sieciówkach :). Zakup porządnej skórzanej ramoneski to inwestycja na lata- zapewniam, że nigdy nie wyjdzie z mody! Wisienką na torcie dzisiejszego outfitu są oczywiście nietuzinkowe okulary Karen Walker (shadesoriginators.com), które zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia- idealny dodatek do prostych zestawów.

Get ready for my first "photo diary" post from my honeymoon – coming out soon! :) I know that some of you’ve been waiting for the review, but it’s not so simple to create cool post so quickly, especially that I was away from home again.
 In the today’s post you’ll see my current outfit favourites. I hardly ever wear dresses but this one was enchanting with its minimalistic cut and interesting texture. The jacket is also one of my favourites (more about it here) and I have to admit that I haven't seen prettier jacket in our chain stores than mine. A good-quality leather Ramones jacket is a long-term investment – it’ll never get out of fashion :) And finally, cherry on the cake – unique glasses by Karen Walker – loved them at first sight. Perfect accessories for simple outfits.

8.9.14

Casual in NYC


Spakowanie się w jedną walizkę na 2,5 tygodnia na początku wydawało się czymś niemalże nie do przejścia. Nie wiem jak Wy, ale ja wyjeżdżając na 2-3 dni pakuję do walizki połowę szafy, więc perspektywa tego, że mam tak bardzo ograniczone pole manewru na wyjazd do Stanów, mocno mnie niepokoiła. Wprawdzie mogłam dopłacić i zabrać drugą walizkę, ale kto jak kto- ja nie cierpię targać za sobą dodatkowych bagaży. I jak ostatecznie wyszło? Nie taki diabeł straszny, jak go malują! Wystarczyło usiąść na chwilę, zrobić małą rozpiskę i spakowałam się rozważnie, bez niepotrzebnych szmat, których i tak bym nie wykorzystała i co najlepsze- zostało jeszcze trochę miejsca na ewentualne zakupy w Stanach, o których krążą już legendy (przyjechać z pustą walizką, by obkupić się za grosze na miejscu itd.).

At first, packing only 1 suitcase for 2,5 week was like 'mission impossible'  for me. I don’t know how it’s in your case, but I pack half of my wardrobe when going away for 2-3 days. No wonder I was upset by the perspective of such limits when going to States. Well, of course I could pay more and take another suitcase but I hate carrying additional luggage all around. So, how did it go in the end? The devil’s not so black as he’s painted! I just sat for a while, prepared a small list and packed reasonably without unnecessary thugs I wouldn’t wear – and the best thing is that there was some space left for famous shopping in USA (taking empty suitcase to buy clothes in bulk for dimes, etc.). 

4.9.14

Daisy Dream by Marc Jacobs - konkurs!


Kochani, właśnie wróciłam do domu z podróży po USA, jednak zanim na blogu zaczną pojawiać się posty z relacją, to mam dla Was obiecany już wcześniej konkurs Daisy Dream. Do wygrania są trzy cudowne flakony tych perfum!

18.8.14

make your dreams come true

(dress- Anna Kara/ Corriander)

Moi drodzy, oficjalnie ogłaszam 2tygodniowe wakacje bloga. Będzie to chyba najdłuższy czas bez postów na mojej stronie. O co właściwie chodzi? Dlaczego w ogóle taka przerwa? Otóż z radością chciałabym się z Wami podzielić szczęśliwą nowiną- kilka dni temu wzięłam ślub z mężczyzną mojego życia! :) Taaak, wiem, że wcześniej nie wspomniałam o tym ani słowem, pewnie spora część z Was nawet nie wiedziała, że w ogóle mam chłopaka. Nie wspominałam o tym, bo staram się nie łączyć blogowania w życiem prywatnym. Oczywiście w pewnym stopniu dzielę się z Wami moją prywatnością, jednak warto wiedzieć, w którym miejscu jest granica. 
Z racji, że nie jesteśmy miłośnikami typowych wesel, zorganizowaliśmy jedynie małe, skromne przyjęcie dla najbliższych i przyjaciół, bez tańców-hulańców, zabaw weselnych itp.. Naszym najpiękniejszym "weselem" jest za to wymarzona podróż poślubna po USA, którą planowaliśmy ostatnie miesiące. W dużym skrócie: w planach mamy zamiar zwiedzić Nowy Jork, z Nowego Jorku lecimy do San Francisco, gdzie też wypożyczymy samochód, by odwiedzić najważniejsze miasta Californii (San Francisco, Sacramento, Los Angeles, San Diego + ich okolice), później ruszamy do Las Vegas, z Las Vegas wpadamy do Wielkiego Kanionu, a na koniec zostawiamy sobie stolicę Nowego Meksyku- Albuquerque. W tym ostatnim chcemy udać się na wycieczkę po mieście śladami Jessego i Waltera z naszego ulubionego serialu Breaking Bad, który kręcony był właśnie w Albuquerque :) 
Chociaż na blogu w tym czasie nie planuję postów (przygotowanie fotorelacji zajmuje zbyt wiele czasu), to serdecznie zapraszam Was do śledzenia mojego profilu na instagramie i facebooku, gdyż tam na pewno nie zabranie relacji na żywo! :)