31.3.15

Two ways to wear


Biżuteria rzadko odgrywa pierwszą rolę w moich codziennych zestawach. Bransoletki i kolczyki noszę niezwykle rzadko i najczęściej stawiam na delikatne łańcuszki oraz pierścionki. W dzisiejszym poście łączę jedno i drugie! Prosty pierścionek bez problemu może przyjąć rolę zawieszki do łańcuszka, jednak w swojej pierwotnej roli spisuje się oczywiście równie dobrze. Biżuteria pochodzi ze specjalnej edycji "Vis" marki W.Kruk, której najbardziej charakterystycznymi elementami są masywne sygnety oraz strojne kolczyki, jednak jako fanka delikatnej biżuterii polubiłam najbardziej właśnie te drobne, minimalistyczne pierścionki, które są świetnym dopełnieniem codziennego ubioru.

Jewellery hardly ever plays a first fiddle in my everyday outfits. I seldom wear bracelets and earrings preferring delicate chainlets and rings. For the today’s post I’m wearing both! Simple ring can be easily changed into a charm to a chainlet, and it’s just awesome in both roles. This is a special edition of "Vis" by W.Kruk, renown for solid signet rings and ornamental earrings. However, I personally love these tiny, minimalistic rings which are a fantastic complement to everyday looks.

30.3.15

ss15 shoes review


Ostatni wpis z przeglądem ramonesek cieszył się dużą popularnością, dlatego zabrałam się za stworzenie kolejnej części. W komentarzach otrzymałam parę próśb o przedstawienie moich propozycji najfajniejszych butów na nadchodzący sezon, więc voilà! Wiele z tych par to ponadczasowe klasyki, które były, są i będą hot! :)

Buty w męskim stylu zawsze dodają szyku i jeśli przypadną do gustu, to z chęcią nabywa się kolejne pary. Dla kontrastu do nich trochę kobiecych propozycji. Sznurowania są w tym sezonie niezwykle modne i to chyba mój ulubiony trend jeśli chodzi o obuwie. Warto też mieć w szafie proste sandałki na obcasie, które pasują zarówno do sukienek /spódniczek, jak i spodni.

Like a boy: 1. Reserved/ 2.Timberland/ 3. Sarenza/ 4. H&M
Like a girl: 1. Zara/ 2. Badura/3. Steve Madden / 4. Sarenza

27.3.15

Lapis Lazuli / Timberland


Cześć! Dzisiejszym wpisem otwieram cykl pięciu postów inspirowanych wiosennymi kolorami Timberlanda. Pierwszym z nich jest kolor "Lapis Lazuli", czyli głęboki, intensywny niebieski. Buty w tym odcieniu zestawiłam z resztą ubioru w męskim stylu- marynarką, białą koszulą oraz spodniami w kant. Oczywiście w looku tym znacznie więcej luzu niż męskiej elegancji, ale to tylko i wyłącznie zamierzony zabieg :)

Hi there! Today’s post opens the 5-post cycle inspired with Timberland’s spring colours. The first one is "lapis lazuli" – deep, intensive ultramarine. I combined the shoes in this colour with a male style set – a jacket, white shirt, and creased trousers. Of course, this look is more about ease and chill-out than male elegance, just as intended at the start :)

25.3.15

Todays outfit: spring trench coat & striped dress


Paski to motyw, który już od lat króluje w mojej szafie i w ogóle nie zamierza się znudzić. Choć na pozór wzór ten wydaje się wręcz banalny, to paski wcale nie oznaczają zawsze tego samego. Np. sukienka z dzisiejszego wpisu jest bardziej czarna niż biała, a z kolei z tego wpisu więcej na niej białego niż czarnego, co sprawia, że są dla mnie zupełnie różne. Fanki pasiaków na pewno to zrozumieją! :)

Stripes have been ruling in my wardrobe for ages and they don’t get boring. Although stripes may seem so trivial, they don’t always mean the same. E.g., today’s dress is blacker than whiter, and this dress the other way around. And it makes them totally different for me. All stripe fans will certainly understand what I mean! :) 

23.3.15

new hair, don't care!


Jestem pewna, że przynajmniej część z Was przeżyła traumę po wyjściu od fryzjera. Nieudany kolor czy też pomylenie podcięcia końcówek z obcięciem połowy włosów to jedynie przykłady tych małych tragedii, jakie przeżyłam w ciągu ostatnich 10 lat, przez co naprawdę zraziłam się do wszelakich eksperymentów. Przez ostatnie lata miałam cały czas taką samą fryzurę (wykluczając krótki epizod z grzywką) i mniej więcej taką samą długość, z dużym naciskiem na zapuszczanie "jak najdłuższych". Mimo że nie jestem fanką wielkich metamorfoz, poczułam ogromną chęć zmiany. Długie włosy są super, ale tylko wtedy, gdy są bardzo gęste oraz jednej długości (bez cieniowania, które mi niestety się ostatnio przydarzyło), więc bez większych smutków obcięłam ponad 10cm, dzięki czemu w końcu poczułam tę gęstość, jakiej już dawno nie było u mnie widać. Ktoś pomyśli - "głupia, rozpisała się nad kilkoma centymetrami włosów!", jednak jestem pewna, że spora część z Was doskonale rozumie ten ból wizyt u fryzjera. Cieszę się, że w końcu do mnie dotarło, że "długie" wcale nie oznacza "lepsze", bo teraz włosy układają się znacznie lepiej i po prostu są ładniejsze, a ja mam chyba ochotę na jeszcze większe zmiany... :)

I’m sure most of you have suffered from hairdresser-trauma. Wrong colour or cutting half of hair length instead of ends only – that some of small tragedies I’ve experienced for 10 years. It discouraged me against any experiments. For the last years my hairdo was the same (apart from short episodes with a fringe) with emphasis on growing the longest possible. Although I’m not a big fan of extreme metamorphoses I felt like having some change. Long hair is great but only if very thick, of one length (without grading I had this time) so, without deeper sorrows I shortened my hair over 10 cm, and I feel the thickness I’ve not experienced for so long. Some may think – "she’s silly writing posts on couple of centimetres of hair!". But I’m certain most of you perfectly understand the pain of going to a hairdresser’s.