Moje poszukiwania stroju sylwestrowego okazały się totalną klapą... nie znoszę czasu wyprzedaży, naprawde! Nie dosc, że ludzi cała masa, to towar wyciągnięty chyba sprzed 5 lat! Przeszłam wszystkie moje ulubione sklepy i jedno wielkie NIC.. Jedynie w zarze skusiłam się na obcisłe legginsy, które wykorzystam z pewnoscią wiele razy w przyszłości. Największym rozczarowaniem był jednak h&m...
sukienka skórzana, ktrórą uważałam za swoj
must have okazała się pomyłką- zle skrojona, zle się ukladała, za ciasna w biuscie, mimo ze 36. Z kolei cekinowe szorty, ktore równiez były alternatywą rozeszły się jak świeże bułeczki, tak więc zostały same M- ki i L-ki. Postanowiłam więc wykorzystać w sylwestrową noc to, co posiadam już w szafie. Efetky można zobaczyć na zdjęciach. No i na pierwszym zdjęciu najlepszy jest bohater drugiego planu:)
I trochę makijażu... W jednym z poprzednich postów umiesciłam sztuczne rzęsy, które miałam zamiar założyc na imprezę. Okazały się jednak znacznie za duże jak na całe oko, więc zredukowałam je do połowy i przykleiłam po zewnetrznej czesci powiek.
cekinowa ramoneska- TK MAXX
spodnie/legginsy- Zara
buty- Deichmann
biżuteria- allegro/sh